SŁOWO  OD AUTORA

To już kolejna opowieść Dąbrowicka. Nie mogę przestać pisać o tym miejscu, tutaj czuje się dobrze jak każdy z nas, zarówno osób niepełnosprawnych jak i wolontariuszy.  DSC_0751

To moje pisanie służy drugiemu człowiekowi, przekonałem się o tym w Dąbrowicy w tym roku. Może i czegoś uczy. Może nie uczy, ale skłania do zastanowienia się nad życiem. Może ktoś po przeczytaniu mojego pamiętnika zechce przyjechać tu do Dąbrowicy i być wolontariuszem. Ja chciałbym żeby nie tylko wolontariusze czytali mój pamiętnik, ale także osoby niepełnosprawne mogły z niego zyskać coś dla siebie.

Więc dlatego odwiedzaJcie mego bloga

PAMIĘTNIK DĄBROWICA 2017 ROK TURNUS pierwszy

Piątek 21 lipca 2017 roku

Jestem już w Dąbrowicy na tę chwilę czekałem cały rok, czekałem i doczekałem się tych dni. Zamieszkałem  w pokoju numer 4 z Konradem. Zamieszkalem z nim po raz pierwszy. Jakoś nie było okazji wcześniej z nim mieszkać. Ten Konrad, nie mógł chodzić tylko siedział zawsze na wózku. On był w nie co gorszej sytuacji ode mnie, nie mógł  się poruszać samodzielnie i wymagał pomocy wolontariusza.

Jak pierwszego dnia jest trudno dogadać się z nowymi wolontariuszami. Jak to początki  zawsze są trudne nawet  w Dąbrowicy, ale myślę, że potem tylko będzie lepiej? A może zaprzyjaźnimy się ze     sobą.

DSC_0580

O 19, 30 na pogodnym wieczorze było przywitanie nas wszystkich jak wolontariuszy i nas niepełnosprawnych. Wolontariuszka Ania wymyśliła taką zabawę, jak chcemy, aby nas przywitano. Czy uśmiechem?  Czy Brawami. Przyszła pora na przestawienie naszych wolontariuszy, kto i kim będzie opiekował się. Naszym pokojem mną i Konrada. A byli, to dwaj dniakoni, dniakon Piotrek  i dniakon Łukasz

DSC_0574

DSC_0580

Mną opiekował się diakon Piotrek, on budził mnie i pomagał mi w ubieraniu się też pomagał w toalecie. A karmiła mnie najserdeczniejsza moja przyjaciółka i wolontariuszka Karolina. A Konradem zajmował się diakon Łukasz. Na tym turnusie było więcej wolontariuszek  jak wolontariuszy.

Sobota 22 lipca 2017 roku

Dzisiaj rano obudziła mnie nie bardzo ładna pogoda. Na szczęście potem się wypogodziło i, można było spacerować. Ja zagadałem się z moim przyjacielem Michałem

DSC_0556

Spotkaliśmy się koło kościoła, rozmawialiśmy na różne tematy. Dodam, że trudno sie gadało, ale jakoś dogadaliśmy się, kto chce dogadać się To ten zawsze, znajdzie nić, jakiegoś porozumienia z taką osobą. W moim środowisku gdzie, ja jestem. Ludzie mówią mi, że ja wymagam więcej czasu do zrozumienia mnie. Może i tak jest, że trudno się ze mną porozumieć. To prawda, że rozmowa ze mną wymaga poświęcenia trochę więcej czasu niż normalnie. Ale cóż ja na to poradzę, że jestem, jaki jestem. Każda niepełnosprawna osoba chciałaby być zdrowym i normalnym człowiekiem. Niepełnosprawność jest dla każdego, każdej nas jest bolesną i trudną sprawą.

DSC_0619

O 15 trwały dwie msze. Jedna była w kościele, a nasza w katedrze pod świerkami. Nazwaliśmy tak to miejsce, bo modliliśmy się tam gdy była ładna pogoda. A w kosciele trwał pogrzeb. A Na naszej Mszy św. było radośnie. Był to dziwny zbieg okoliczności. Takie jest życie. Ktoś jeden się raduje a drugi smuci się, bo kogoś musi pożegnać.

niedziela– 23  – lipca – 2017 – ROK

Dzisiaj jest jakoś tak gorzej, bo czuję się, jakoś taki samotny. Poczułem się samotny, a przecież jestem w Dąbrowicy. A nie powinienem tak czuć się? Już nie wiem sam, dlaczego tak się czuje. Może szukam, z kim mógłbym tak serdecznie porozmawiać. Może mam ten sam problem, że nie mogę nawiązać wspólnego tematu z osobami niepełnosprawnymi. Oni też mają czas tak samo jak ja. A przecież trudno mi było jakikolwiek znaleźć z nimi kontakt. Tak bardzo by się chciało z nimi pogawędzić tak zwyczajnie po prostu. Żeby zapytać, co u nich słychać jak oni się czują. Tak jak ktoś mądry powiedziałIMG_2703

, takie o to słowa „ można być wśród ludzi, ale być samotny” to jest prawda. Tak jak ktoś napisał taki o to wiersz o samotności

zostawiona sama sobie patrzy na mnie samotność dotyka jak nikt i nic, do dzisiaj nie wiem czemu ona czuję się, ze mną tak dobrze o nic nie pyta, nie słucha nawet a przecież ja mówię, ja krzyczę nie chcę z nią być sama na prośby samotność jest głucha..

 

Ale pod koniec dnia przyszło do mego pokoju kilka wolontariuszy i wtedy zrobiło  się mi, jakoś tak lepiej. Jakby sam Bóg do mnie przyszedł

PONIEDZIAŁEK 24 – LIPCA – 2017 – ROK

 

Dzisiaj z wolontariuszką Gosią uczyłem się wiersza na pogodny wieczór, co ja napisałem na wieczór talentów. Usiedliśmy na ławce

koło kościoła, a raczej to Gosia siedziała na ławce, ja na wózku i uczyliśmy się tego wiersza. Ten wiersz był o Dąbrowicy. A zatytułowany był, moje miejsce na ziemi,Na dąbrowickiej  ławce  przesiedzieliśmy z Gosią  dużo czasu. Gosia była moim głosem i DSC_0576kilka razy czytała mój wiersz, a ja słuchałem i mówiłem jej, jak ma czytać, żeby na wieczorze Mam TalentDSCN8506 wszystko wyszło ładnie i tak poetycko. Gosia szybko zrozumiała o co chodzi, a ja słuchałem słuchałem i  mogłem się zachwycać tą piękną chwilą. Gdyby tak dało  zatrzymać się czas, ta chwila mogłaby ciągle trwać. Gdy tak sobie siedzieliśmy była ładna pogoda, ale ten czas nieubłaganie szybko minął.  Prezentacja wiersza była bardzo udana. A teraz te piękne chwile są tylko wspomnieniem. A ten wiersz jest taki:

Moje miejsce.

Gdy przychodzi lato,

gdy są wakacje.

Jest takie miejsce na ziemi,

gdzie jest tak wiele Boga.

Gdzie co roku przyjeżdżają ludzie niepełnosprawni.

Jest takie miejsce na ziemi.

Gdzie Bóg ociera łzy niepełnosprawnemu człowiekowi przez tych dobrych ludzi którzy, swój czas i siły poświęcają.,

Aby ten niepełnosprawny człowiek nie czuł się samotny i był kochany przez tych parę dni.

Jest takie miejsce na ziemi

Gdzie  sprawni, dobrzy ludzie, dzięki pracy z niepełnosprawnymi, być może chcą pomóc samym sobie i chcą zobaczyć jakie jest trudne ludzkie życie.

Za tym miejscem  każdy z nas tęskni i czeka  przez cały rok.

Pewnie zapytacie co to za miejsce pomyślcie  trochę Dąbrowica właśnie.

Wtorek 25 – LIPCA  – 2017 – ROK

Dziś rano poznałem wolontariuszkę

DSC_0575

Sylwię, z którą rozmawialiśmy o osobach niepełnosprawnych( tak ogólnie) Gadałem o różnych sprawach. Czas szybko płynął. Po kolacji Mama Konrada odwiedziła nas w pokoju, i zachęciła nas do obejrzenia filmu” chce się żyć” Zrobiło mi się bardzo miło.

Pomiędzy mną a  mamą Konrada nawiązała się jakaś taka dobra rozmowa i serdeczna. Jakbyśmy się dobrze znali już od dawna. Ta pani zrozumiała moją mowę, chociaż ja pokazywałem palcem po moich literkach. Jak się, to stało nie wiem sam? Przecież my się widzieliśmy dopiero pierwszy raz. A już bardzo dobrze rozumieliśmy się ze sobą, może ta mama też miała niepełnosprawnego Syna, i wiedziała jak to trzeba postępować z takimi ludźmi. Być może tak, że mama Konrada tak po prostu umiała porozmawiać z każdym. Więc ja jakoś tak te mamę Konrada polubiłem, i lubiłem, gdy odwiedzała nas. Na dyskotece  Hektor

DSC_0554

.(Wiktor) ogłosił  konkurs, że kto pierwszy się umyje i pójdzie spać to ten nazajutrz  dostanie  po śniadaniu po 2 ciastka. Ten konkurs, co wymyślił Hektor był w formie takiej zabawy. Aby nas zachęcić do umycia się. Bo my byliśmy  już zmęczeni po całodziennym dniu siedzenia na wózku Przynajmniej  ja tak czułem się dlatego.  chciało się jak najprędzej pójść spać. Dzięki pomocy Piotrka  i  Łukasza wygrałem , ten konkurs, bo umyłem się w 10 minut

środa – LIPCA  – 2017 – ROK

o godzinie 10 00  była bardzo ładna

20429807_1427569530624659_3625111507005249305_n

konferencja, na której Ksiądz Andrzej wikary z parafii Dąbrowica. Mówił nam o objawieniach Maryjnych i, że nie można pracować w niedzielę, i nie można robić  zakupów. Po obiedzie rozmawiałem z diakonem Łukaszem. Spytałem go dlaczego tak wygląda moje życie. Ten temat zawsze mnie nurtuje a zwłaszcza w chwilach trudnych i smutnych. Człowiek zastanawia się po co tyle poniżeń i upokorzeń musi przeżyć? Ja już przyzwyczaiłem się do mojej niepełnosprawności i pogodziłem się z losem, że jeżdżę na wózku i chodzę na kolanach. Ale chyba nie pogodzę się z taką sytuacją,  gdy ktoś źle mnie traktuje i mówi złe słowa. Przecież jestem takim samym człowiekiem jak każdy.

On odpowiedział:” Bóg kocha tego komu daje krzyż.”  Na wieczornej adoracji modliłem się, oddawałem dla Chrystusowi całe moje życie i DPS.

69a1ac321cc7b6035cee8bcadcf9e8ca

To nabożeństwo w Dąbrowicy zawsze jest najpiękniejsze. Poprzez  śpiewy i muzykę  uwielbiać można było Pana Jezusa eucharystycznego. W ciszy i skupieniu można  było powierzyć Panu  Jezusowi całe swoje życie a nawet wyżalić się. A obok nas byli nasi kochani wolontariusze, i Przytulali nas. Ktoś tego potrzebował, może ktoś chciał wypłakać się… W duszy powiedzieć Panu Jezusowi, jak mu jest w życiu ciężko. Takimi dobrymi duszami, byli właśnie  wolontariuszki i wolontariusze w Dąbrowicy. Jak tylko któryś z wolontariuszy zobaczył, że ktoś z nas płacze czy potrzebuje rozmowy, to wtedy podchodził proponował rozmowę i przytulał i ocierał łzy. A ci wolontariusze robili to chętnie. Ja sam poprosiłem, żeby ktoś z wolontariuszy był obok mnie na tej modlitwie. W tej ciszy sam prosiłem samego Chrystusa, żeby ze mną był w chwilach trudnych i smutnych. Wtedy potrzebowałem czyjegoś przytulenia od tak po prostu. A na zakończenie tegoż nabożeństwa można było otrzymać osobiste błogosławieństwo przenajświętszym Sakramentem. Jakby sam Chrystus chodził i każdego z nas błogosławił.

CZWARTEK LIPCA – 2017 – Rok

DSCN9006

Dziś do Dąbrowicy przyjechało dużo księży, aby odprawić msze św. Prymicyjną dla nas. Ciksięża, którzy byli diakonami w tamtym roku i pomagali nam. Jeszcze raz chcieli być razem z nami i pomodlić się. Ja niektórych znałem z pierwszego turnusu jak byli wolontariuszami i opiekowali się   W obiad przyjechała Kasia żeby nas odwiedzić. Z którą ja tak lubiłem

IMG_7875pożartować, ona zawsze musiała mnie rozśmieszyć. Jak przechodziła koło mnie, to wtedy musiała powiedzieć coś śmiesznego i droczącego, że jestem stary i mam dużo lat i mi trzeba zaoszczędzić wrażeń. A ja nie pozostawałem jej dłużny zawsze musiałem coś na to odpowiedzieć, coś żartobliwego. O 19 30 Mieliśmy koncert. Przyjechało do nas radio z Puławy. To był pomysł Mirka, który prowadził cały wieczór pogodny a śpiewała nam Jadzia. Wszyscy dobrze się bawiliśmy. 

IMG_2561Dziś poznałem Gosię, niepełnosprawną podopieczną z Lublina. Była ona gadatliwa i nawiązywała szybko kontakty z ludźmi. Ze mną również szybko nawiązała kontakt, przyszła do mego pokoju i zaczęła gadać. Ja czułem się jakoś tak dziwnie, bo jej jeszcze nie znałem. Ona była niesprawna intelektualnie. Po konferencji dzisiejszej było spotkanie z Sylwią która nam opowiedziała swoje świadectwo drogi wiary. To mnie bardzo wzruszyło aż do łez inne osoby też były przejęte tym opowiadaniem. Ta Sylwia opowiedziała jak w jej życiu działał Bóg. To na mnie wywarło wielkie wrażenie.

Wtedy pomyślałem sobie dlaczego w moim życiu nie działa Bóg,tak jak ja bym tego chciał.W moim życiu są takie chwile, że bardzo potrzebuje obecności pana Boga i drugiego człowieka żeby mnie ktoś wysłuchał tak po prostu czego chce i o czym myślę. A Pana Boga żeby przy mnie był w chwilach trudnych i smutnych. Ja słyszałem, jak ludzie mówią że gdy pomodlą się to wtedy się czują znacznie lepiej. Dlaczego, ja tak się nie czuje? Przecież też się modlę, może po swojemu, ale modle się. Jest jeszcze druga strona medalu może ten Bóg przy mnie jest opiekuje się mną, tylko ja nie wiem i nie zauważam DSCN8893go. Przecież mi pozwala jeździć do Dąbrowicy i spotykać się z moimi przyjaciółmi niepełnosprawnymi oraz z wolontariuszami za którymi bardzo tęsknie i czekam przez cały rok

O godzinie 19 30 uczestniczyliśmy w drodze krzyżowej. Była piękna. A rozważania były piękne o naszej chorobie.

DSCN9066Ja wiele razy w swoich pamiętnikach pisałem i zastanawiałem się nad losem niepełnosprawnego człowieka, ale jeszcze raz chcę zastanowić się nad opieką nad takim chorym człowiekiem. Taki chory wymaga nakarmić i podania leków jak już dobrze wiemy przez inną osobę. Tu już kończy się bardzo często taka opieka niestety, ale nie powinno tak być. Taki chory człowiek może też potrzebuje jakiegoś współczucia i zainteresowania, i zapytania jak się on czuje. A może najzwyklejszego podania dłoni jest to najlepszy lek. dlaczego ludzie tego nie rozumieją

SOBOTA– 29 – LIPCA – 2017 – Rok

Rano w sali konferencyjnej był teatr. Pani Julia przyjechała do nas z kilkoma osobami

DSC_0793

i odegrali dla nas przestawienie o takiej Basi, która była niezaradna życiowo. Julia poprosiła nas żebyśmy zastanowili się jak ta Basia ma postąpić w danej sytuacji i odegrali własny spektakl. Przy tym było wiele dyskusji i prób. A żeby pod koniec turnusu nasze przestawienie wyszło jak najładniej Jak zwykle w południe mieliśmy Msze św. Po kolacji Marta, Paweł i ja poszliśmy na spacer. To Marta zaproponowała nam ten spacer. Ja ucieszyłem się i zrobiło się mi bardzo miło. Bo nie często ktoś od tak od siebie sam proponuje taki spacer. Dotychczas to ja sam musiałem zaproponować czy tam zaprosić na taki spacer. Poszliśmy na cmentarz, gdzie była cisza i spokój myśleliśmy i rozmawialiśmy na różne tematy. Ten cmentarz, może nieodpowiednie miejsce do rozmów, ale nikt nam nie przeszkadzał, można było spokojnie pogadać. Był letni ciepły wieczór i dobrze nam rozmawiało się na tym Dąbrowickim cmentarzu. O godzinie 19 30 była nasza Dąbrowicka dyskoteka: Ja Na dyskotece zszedłem z wózka i podbiłem parkiet na kolanach. Tańczyłem z wolontariuszkami Sylwią z

IMG_4091

Karoliną oraz podopieczną Gosią i wieloma innymi dziewczynami, aż wieczorem, ze zmęczenia bolało mnie serce. Aż wolontariusze wystraszyli się, że mi, coś się stało. Cóż już nie jestem taki młody jak byłem kiedyś gdy się szalało na Dąbrowickich dyskotekach. Pamiętam jedną dyskotekę na której bardzo dobrze się bawiłem przed laty wtedy byłem trochę młodszy chciało się mi tańczyć. A teraz jakoś nie chce się poruszać

 

NIEDZIELA -30 – LIPCA – 2017 – ROK

Dziś o godzinie 10.00 modliliśmy się na Różańcu i było słychać Mszę św. z kościoła obok. To było takie piękne. Czuliśmy się w tej chwili jak gdzieś w jakimś sanktuarium, gdzie jest tak dużo modlitwy i Boga. Jak to jest w sanktuarium. Mówią, że Dąbrowica ma coś niezwykłego. Potem sami poszliśmy na msze świętą do kościoła Dąbrowickiego. Była bardzo ładna pogoda jakby to nie był koniec turnusu. Ale rozmowy nam przypominają, że za 2 dni będzie koniec turnusu. Jeszcze jest letnie niedzielne popołudnie. Jest tak wiele odwiedzin i spotkań w Dąbrowicy. Inni leżą na kocach. A niektórzych siedzą pokoju z wolontariuszkami i notują te wszystkie wydarzenia do zeszytu. Po kolacji przejechał do nas Piotrek i przywitał się z nam bardzo serdecznie. My z Piotrkiem poszliśmy na krótki spacer wokół domu. Dużo było śmiechów oraz żartów. Ja powiedziałem , że bardzo chciałbym zostać na drugi turnus, a on powiedział uda się tobie na pewno jeszcze będziemy razem na drugim turnusie. Wieczorem mieliśmy ognisko, na te ognisko przejechała była wolontariuszka Bercia z byłym wolontariuszem Krzysiem. Oni przyjechali żeby nas odwiedzić i podzielić się z nami nowiną, że się pobierają. Jak ta Dąbrowica łączy ludzi. Może

11990377_1664119610498965_2803713330392885216_npoznali się właśnie tu w Dąbrowicy pośród ludzi niepełnosprawnymi. I jakoś tak połączył ich los, że chcą zostać razem przez całe swoje życie. Jaką ta Dąbrowica ma moc przeogromną

 

PONIEDZIAŁEK – 30 – LIPCA – 2017 ROK

To już ostatni dzień na Dąbrowicy. Diakon Łukasz odjechał co raz nas mniej w Dąbrowicy. Każdy z nas chodzi jakiś taki smutny i smętny za odchodzącym Dąbrowickim czasem. O godzinie 10 00 mieliśmy ostatnią konferencję z księdzem Bogusiem o objawieniach fatimskich. My księdzu Bogusiowi serdecznie podziękowaliśmy, za wszystkie wcześniejsze konferencję o Maryi, spotkania i rozmowy. A to były piękne rozmowy tak jak piękna jest Dąbrowica.

To już powinien być koniec mojej kolejnej Dąbrowickiej opowieści. Ale zrządzeniem szczęśliwego losu. A może wymodliłem tą łaskę u Pana Boga, że się udało pojechać na drugi turnus do mojej u kochanej Dąbrowicy. A opowieść moja z drugiego turnusu wkrótce pokaże się w drugim moim zeszycie i na moim blogu.